Hegel H90 – test w StereoLive.pl

Kiedy norweska firma wchodziła na polski rynek sześć lat temu, nikt nie spodziewał się, że narobi takiego zamieszania. Skromne, minimalistyczne wzmacniacze i odtwarzacze płyt kompaktowych na pewno mogły się podobać, ale prawdziwa jazda zaczęła się w momencie, gdy Hegel odważnie wszedł w temat przetworników, a później zaczął montować je w swoich integrach.

h90

Skandynawowie są na ogól bardzo praktyczni i chętnie przyswajają nowe rozwiązania, więc kiedy producenci audiofilskiego sprzętu na ogół zaczynali montować w swoich wzmacniaczach pojedyncze gniazda USB, Hegel oferował swoim klientom urządzenia z pełną gamą wejść cyfrowych.

Najlepiej widać to na przykładzie najtańszego modelu, którego kolejne wersje sprzedawały się w naszym kraju znakomicie. H70 miał trzy gniazda cyfrowe z niewielkim przełącznikiem hebelkowym na tylnej ściance.

Wprowadzony cztery lata temu H80 został już wyposażony w dwa wejścia optyczne, dwa koaksjalne i jedno USB typu B. Teraz przyszła pora na kolejny etap ewolucji. Zaprezentowany niedawno model H90 ma trzy wejścia optyczne, jedno koaksjalne i jedno USB typu B, a zaraz obok to, co najważniejsze – gniazdo sieciowe dające użytkownikowi dostęp do funkcji streamingowych. Konkurencja wprawdzie trochę się obudziła, ale najnowsza integra to kolejny kandydat na rynkowy przebój. A czy faktycznie nim będzie?

Historię Hegla śledzę od dawna i muszę przyznać, że na rynku niewiele jest firm, które zbudowały swoją relację z klientami w tak naturalny i skuteczny sposób. Inżynierowie pod wodzą Benta Holtera stworzyli dokładnie takie urządzenia, jakich wielu audiofilów szukało, a następnie skupili się na ich systematycznym ulepszaniu. Hegel to nie tylko technologia, od której wszystko się zaczęło, ale także przykład rozsądnego podejścia do tematów, z którymi niektórzy wciąż sobie nie radzą. Bez opowiadania bzdur, kopiowania pomysłów innych producentów czy przekonywania klientów oryginalnym wzornictwem. Norwegowie w pewnym momencie uprościli wszystko, co dało się uprościć, zostawiając sobie jak najwięcej czasu i funduszy na to, co naprawdę ważne – wysoką jakość wykonania i przemyślane układy elektroniczne. Efekt można odnaleźć chociażby w brzmieniu, które wielu audiofilów uznało za bliskie ideału. Czy mówiliśmy o przetwornikach za cztery tysiące, wzmacniaczach za osiem tysięcy czy końcówkach mocy za kilkadziesiąt tysięcy złotych, produkty Hegla zawsze trzymały poziom i do dziś się to nie zmieniło.

czytaj cały TEST