Hegel Polska | Hegel H90 – test w AUDIO
16911
post-template-default,single,single-post,postid-16911,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-16.8,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.5.2,vc_responsive

Hegel H90 – test w AUDIO

Bent Holter rozwinął swoje zamiłowanie do wzmacniaczy w latach 80., grając wówczas w zespole rockowo-metalowym The Hegel Band. W tym kontekście tym bardziej ciekawe jest
to, że Bent Holter nie deklaruje osiągania jakichś specjalnych cech brzmieniowych, służących takiej czy innej muzyce. Dobry dźwięk ma być po prostu efektem działania perfekcyjnie zrealizowanego układu. To podejście bardzo techniczne, które jednak daje znakomite efekty… muzyczne.

Do testu dostaliśmy jeden z pierwszych egzemplarzy 90-ki, jakie dotarły do Polski. H90 zastępuje model H80, który przez kilka lat był jednym z kluczowych produktów marki – wzmacniaczem w ofercie najtańszym, a już świetnym. Oczekiwania względem nowej konstrukcji są więc bardzo wysokie. H90 nawiązuje do dwóch innych nowych urządzeń Hegla – odtwarzacza Mohican i integry
Röst; zmiany względem H80 nie będą więc kosmetyczne.

Obudowa jest, tradycyjnie dla Hegla, dość niska, jednak stoi na wysokich, rzucających się w oczy nóżkach. Może się to podobać lub nie, ale kluczową sprawą było tu chłodzenie – przez szczeliny pod końcówkami mocy. H90 prezentuje się bardziej atrakcyjnie od siermiężnego (z wyglądu) H80, dodano matrycę OLED, informacje są czytelne nawet z dużej odległości.

Pokrętła regulacji wzmocnienia i wyboru źródeł pracują lekko, są bowiem tylko enkoderami zamieniającymi ruch na szereg komend płynących do głównego procesora, który steruje właściwymi układami elektronicznymi, przełączającymi wejścia oraz załączającymi odpowiednie tłumienie w torze sygnału audio. Nowością w H90 jest wzmacniacz słuchawkowy, a więc i wyjście (6,3 mm),
którego wyraźnie brakowało w H80.