P20 + H4SE – test HighFidelity.pl

Hegel to niewielka firma. Jak na skalę swojej działalności jej rozpoznawalność – nie znam takich badań, bazuję na moich doświadczeniach – jest więc wyjątkowa. Recenzje, a także reklamy jej produktów znajdziemy we wszystkich liczących się europejskich specjalistycznych pismach poświęconych audio. W zaufaniu dodam, że zdjęcia do reklam i na jej stronę www powstają w Polsce 🙂 Tak dobry stosunek wielkości do rozpoznawalności zawdzięcza Hegel konsekwencji, z jaką wdraża swoje, często kontrowersyjne, pomysły. Doskonale pamiętam, jak kilka lat temu Bent Holter, CEO firmy, szokował swoich rozmówców stwierdzeniem, że lepiej przesyłać sygnał USB synchronicznie.

01

A akurat wtedy na topie był przesył asynchroniczny, pozwalający na niezależne taktowanie nadajnika (komputer) i odbiornika (DAC). Pan Holter na poparcie swojej tezy miał jednak konkretne argumenty, sprawdzone doświadczalnie, ale wynikające z jego inżynierskiej wiedzy. Dzisiaj nie ma to już znaczenia, wówczas chodziło o przesył sygnału 16/44,1, ale zapamiętałem to jako przykład nonkonformizmu.

Nonkonformiści mają jednak gorzej. Trudniej im się porozumieć z większością. A jeśli jest to konformizm wyuczony, na pokaz, katastrofa gotowa. W przypadku Hegla chodziło jednak o coś więcej – o uczciwość, wewnętrzne przekonanie do swoich racji. O czym świadczy momentalne „wejście” w świat plików audio, pomimo że mogłoby się wydawać, że to przykład na podążanie z nurtem, na dostosowanie się do trendów. A przecież chodziło tylko o to, że firma dostrzegła w tym szansę na dotarcie do nowych klientów i zaproponowanie im tego, co w audio ostatnio – obok winylu – liczy się najbardziej i na czym się znają.

czytaj cały: TEST